Szukaj...

niedziela, 8 grudnia 2013

Winne kieliszki


Wiadomo, że kuchnia, szczególnie francuska, to nie tylko jedzenie, ale także napoje. A dokładniej napoje alkoholowe. Szampany, wina, likiery, wódki na bazie owoców... O tym też będziemy pisać, wszystko w swoim czasie. Najpierw trzeba dowiedzieć się w czym kosztować te francuskie specjały. Wiadomo, kieliszków są setki, ale które wybrać do wina? Koneserzy zgodnie przyznają, że diabeł tkwi w szczegółach, dlatego warto zapoznać się z kilkoma najważniejszymi poradami. 




Szkło

Wybierając kieliszek do francuskiego wina trzeba zwrócić szczególną uwagę na przejrzystość, czyli klarowność szkła. Musi być ono pozbawione zanieczyszczeń i bąbelków powietrze, gdyż utrudniają one podziwianie barwy wina. A co mówi nam kolor? Informuje o szczepie i starzeniu się wina. Dlatego obserwowanie koloru jest tak ważnym elementem degustacji. Kieliszki barwione, bogato zdobione czy "oszronione" zakłócają przyjemność degustacji. Pamiętajmy, w pięknym kieliszku wino wcale nie smakuje lepiej.



Kształt

Kieliszek powinien mieć kształt odwróconego stożka. Gwarantuje on uwalnianie bukietu zapachów w kierunku nosa, a ponadto ładnie prezentuje się na stole.
Do win francuskich stosowane są duże kieliszki na nóżce średniej długości.
To jednak tylko ogólne zasady, wybór odpowiedniego kształtu nie jest aż taki prosty. Kieliszek trzeba przecież dobrać do typu wina. Istniej podstawowy podział na 3 typy kieliszków:
  • do szampana i francuskiego wina musującego: kształt wydłużony i wąski, żeby zawarty w winie dwutlenek węgla zbyt szybko się ulatniał. Takie wysokie i smukłe kieliszki najlepiej współgrają z unoszącymi się w płynie pęcherzykami gazu. 

  •  do wina białego: smukły kieliszek na wysokiej nóżce, kielich może być w kształcie tulipana. Mniejszy niż do wina czerwonego, aby delikatny aromat białego wina nie "zgubił się" w za dużej lampce.


  •   do wina czerwonego: duża szeroka czasza, niższy i szerszy niż do białego. Im starsze i bardziej wytrawne wino, tym kieliszek powinien być większy i bardziej pękaty, aby wydobyć jak najwięcej aromatu. 

 

Wielkość


To kolejna bardzo ważna cecha przy wyborze kieliszków. Jego rozmiar musi być na tyle duży, aby swobodnie zakręcić winem, odpowiednio natlenić wino wydobywając pełnię jego aromatu. Dużym faux pas będzie podanie zbyt małych kieliszków lub nalanie zbyt dużej ilości wina, co uniemożliwi swobodne kręcenie płynem lub co gorsza, spowoduje jego rozlanie. Dlatego pamiętajmy, aby kieliszki napełniać winem do 1/3, maksymalnie do 2/3 objętości.

Nóżka

Jest ona niezbędnym elementem ze względów użytkowych. Powinna być dostateczne długa, by móc za nią złapać i uniknąć ogrzewania kielicha dłonią, gdy wino jest dostatecznie ciepłe i jego dalsze podgrzewanie jest niewskazane. 


Czystość

Gdy mamy już odpowiednie kieliszki, należy jeszcze wiedzieć jak o nie dbać. 

Do mycia najlepiej używać gorącej wody i uważać z chemicznymi środkami myjącymi. Dlaczego? Wchodzą one w reakcję z winem zmieniają jego smak i zakłócają aromat oraz wpływają na jakość bąbelków win musujących. Dlatego, jeśli używamy już detergentów, bardzo dokładnie wypłuczmy kieliszki.

Po umyciu pozwólmy kieliszkom obcieknąć, a następnie wypolerujmy je, aby nie zostały na nich smugi czy ślady wody.
 


Autor: Małgorzata Szcześniak

 


 

sobota, 7 grudnia 2013

Witajcie


Drodzy Czytelnicy!

Pierwsze posty już za nami, zatem nasz blog można uznać za otwarty. Jego oryginalna i odrobinę zagadkowa nazwa została już dogłębnie przybliżona w artykule Gwoli wstępu. Odkrywa on także główną tematykę naszego bloga, choć ta nie była już tak enigmatyczna. Będzie nią kuchnia francuska (a nawet bardzo francuska). 

Kuchnia to nie tylko przepisy i potrawy. To także kultura, tradycja i ludzie. To film, sztuka, literatura. To restauracje, rywalizacja i uznanie. To składniki, zwykłe produkty, które są jedynie paletą barw, z której stworzyć można dzieło sztuki. Tym wszystkim jest kuchnia i o tym będziemy starać się Wam opowiedzieć. 

Dlatego znajdziecie tu nie tylko kulinarne inspiracje, setki przepisów bez historii. 

Wprowadzimy Was w świat filmów, w których główną rolę u boku największych gwiazd francuskiego kina gra znakomita kuchnia francuska. Opowiemy o ludziach, dla których gotowanie oraz jedzenie to coś więcej niż prozaiczna i spontaniczna czynność. Pokażemy Wam najwspanialsze restauracje z Guide Michelin, ich historię, kuchnię i wystrój.

Nie zapomnimy jednak o tym, co najważniejsze - o gotowaniu, potrawach i napojach. Oprowadzimy Was po prowincjach Francji, opisując ich największe specjały, zamieszczając najważniejsze przepisy.

Jedno jest pewne: na Bouillabaisse będzie bardzo francusko.

Małgorzata Szcześniak,
Redaktor naczelna Bouillabaisse - kuchnia bardzo francuska

piątek, 6 grudnia 2013

Gâteau tout chocolat, czyli ciasto czekoladowe

A jeśli w ten mroźny dzień wolicie zajadać się cieplutkim, czekoladowym ciastem prosto z pieca, zróbcie wspaniałe ciasto czekoladowe!

Gâteau tout chocolat (Ciasto czekoladowe)




Składniki:
200g czekolady deserowej
4 jajka
150g cukru
1 łyżka stołowa kopiasta mąki
200g margaryny






    1. Rozgrzać piekarnik do 200 stopni.
    2. Rozpuścić w garnuszku czekoladę z margaryną.
    3. Do osobnej miski wbić jajka, wsypać cukier i mąkę. Dobrze wymieszać.
    4. Wlać rozpuszczoną czekoladę z margaryną i mieszać do otrzymania jednolitej masy.
    5. Całość wlać do formy do pieczenia (wcześniej można ją wysmarować margaryną i posypać odrobiną mąki, by ciasto nie przywarło).
    6. Piec w piekarniku około 25min w zależności od tego czy chcemy aby środek był mniej lub bardziej płynny.
    7. Wyjąć do ostudzenia i można jeść. :)



Autor: Natalia Płóciennik

Quiche Lorraine

Zima nadchodzi wielkimi krokami ! Już puka do drzwi i widać ją za oknami... Co robić kiedy cały świat jest zimny i nie chce się wychodzić z domu? GOTOWAĆ!
Już dzisiaj przedstawiamy wam przepis na bardzo proste danie, która jest najbardziej popularną potrawą pochodzącą z Lotaryngii - Quiche Lorraine. Gwarantujemy, że się rozgrzejecie jak tylko ją spróbujecie!


Quiche Lorraine


Składniki:
Ciasto francuskie
2 jajka
Mleko
Śmietana
Ser żólty
Słonina
Sól, pieprz








     1. Wyłożyć ciasto francuskie do formy i je nakłuć w kilku miejscach widelcem tak, aby lepiej wyrosło.
     2.  Posypać pokrojoną w kostki słoniną.
     3. Następnie do małej miski wbić 2 jajka, dodać 2 łyżki stołowe śmietany (co najmniej 18%), pieprz i sól.
     4. Całość wymieszać.
     5. Dolać mleko. Jeszcze raz wymieszać.
     6. Otrzymany płyn wlać do formy.
     7. Posypać startym serem.
     8. Rozgrzać piekarnik do 160 stopni. W tej temperaturze piec około 20 minut.
     9. Wyjąć do ostudzenia i gotowe.

Zróbcie i skomentujcie! Jak smakuje wam Quiche Lorraine?

Autor: Natalia Płóciennik

czwartek, 5 grudnia 2013

Kochani! 
Zapraszamy do wzięcia udziału w ankiecie, którą znajdziecie zaraz pod wzmianką O NAS.
Wyniki ankiety już 12.12.13 po godzinie 17.00
Czekamy na wasze odpowiedzi!

GWOLI POWITANIA




Ci z Was, którzy zupełnym przypadkiem trafili na tego bloga, a przy okazji nie mają do czynienia z kulturą Francji, zapewne zastanawiają się nad enigmatyczną jego nazwą. „Bouillabaisse – kuchnia bardzo francuska”. No tak, druga część tytułu jest całkiem logiczna i spójna, ale czym, u licha, jest owo „bouillabaisse” i jak to słowo wymówić? Drodzy Czytelnicy, już rozwiewamy Wasze wątpliwości. Zacznijmy może od tego, że ów wyraz czytamy jako „bujabes” i tak, nie mylicie się wcale – rzeczywiście jest ono związane ze wspomnianą już kuchnią francuską.  Dla tych bardziej wyczulonych na odpowiednią pronuncjację zamieszczamy zapis fonetyczny, który wygląda następująco:

[bu.ja.bɛːs]

Oczywiście nie mamy zamiaru stawiać się teraz w świetle znawców kuchni francuskiej i samego języka francuskiego. Żadni z nas puryści tego, pięknego skądinąd, języka. Jeszcze ze dwa lata temu niejeden z nas nie umiałby poprawnie wypowiedzieć tego słowa. Jak mawiają pragmatycy – trening czyni mistrza, więc teraz potrafimy przeczytać nawet bardziej skomplikowane słowa, a gramatykę mamy w jednym paluszku, szafujemy nią, jak krupier kartami.  Pomińmy jednak te czcze przechwałki i skupmy się na samej istocie bouillabaisse [pisząc po raz setny tę nazwę, autor prawie dopuścił się omyłki].

Wiemy już, jak wymawiać to trudne słowo, wiemy także, że pochodzi ono z kuchni francuskiej. Czas przybliżyć Wam, Drodzy Czytelnicy, więcej szczegółów à propos tej szczególnej potrawy. I nie mam tu na myśli jedynie semantyki, albowiem opisem tej cudnej potrawy będę starała się ze wszystkich sił, abyście niemal poczuli bogactwo smakowe i piękny zapach tego specjału.



Przechodzę do rzeczy – bouillabaisse to ni mniej, ni więcej zupa rybna. Wiem, że w tym momencie wykrzywiacie nosy. Kto wie, może ktoś z Was w geście rozczarowania i obrzydzenia, szybko wyłączył naszego bloga. Hej, Sceptycy! Nie odchodźcie od ekranów, dajcie się przekonać do tej wspaniałej zupki. Gwarantuję Wam, iż zasmakuje bardziej, niż niejeden Gorący Kubek Knorr.



Żyjemy w dobie Internetu, więc nie będę zanudzała Was dzisiaj przepisem na bouillabaisse, skoro możecie wystukać tę skomplikowaną nazwę w okienku wyszukiwarki i już sama Wikipedia przeprowadzi Was na szybko przez meandry przygotowania. Nie będę też ukrywać, iż niewiele mam z Makłowicza, a już na pewno nie mam nic z Pascala – palę większość garnków w domu, a moje gotowanie ogranicza się do podsmażania tzw. „gotowców” (ot, taka dygresja własna). Czemu więc tak gromko opiewam ową zupkę? Po części jest to imperatyw kategoryczny (estyma i szacunek wobec profesora z Katedry Romanistyki, który, nie wiedząc czemu, rozkoszuje się tymi francuskimi, kulinarnymi cudakami). Z drugiej strony jest to pewnie dysonans poznawczy (nie chcę dalej wierzyć w to, iż jestem kulinarnym dyletantem).


Znów rozwodzę się nad sobą samą, a jednak pora sprecyzować, czym dokładnie jest bouillabaisse (poza tym, iż jest też męką związaną z pisaniem). Otóż potrawa ta pochodzi z rejonów Marsylii i bardzo szybko doceniona została przez smakoszy z całej Europy. Jej nazwa zawiera w sobie dwie inne nazwy – jedna związana jest z gotowaniem, druga z odcedzaniem. Ponieważ jest to zupa rybna – jej głównym składnikiem jest ryba (odkrywcze!), a poza tym: czosnek, pomidory, szafran, pieprz i co tam jeszcze zmyślnemu kuchcikowi przyjdzie do głowy (byleby nie przesadził). Następnie, podług nazwy, przecedzamy zupkę przez sitko, a gotowane owoce morza i ryby, które posłużyły za podstawę wywaru, podaje się na oddzielnym półmisku. Mniam! Warto dodać, że bouillabaisse podaje się ze specjalnym chlebem marette. Ah, i dla tych mniej zorientowanych nadmienię, że Marsylia znajduje się nad Morzem Śródziemnym, a co za tym idzie – Marsylianie (nie Marsjanie) używają ryb z tego regionu. Nie dajcie się zatem zwieść i nie przygotowujcie bouillbaisse z karpia, mintaja lub karasia. To byłby kardynalny błąd!

Mam nadzieję, że opisem pysznej zupki rybnej pobudziłam Wasze soki trawienne, a także ociepliłam Wasze zimne izby lekkim powiewem znad Morza Śródziemnego. Bon appetit!

Autor: Anna - Maria Budecka